95. Przeznaczona - Cast

12:01 11 Comments A+ a-

Zoey wreszcie czuje się bezpieczna u boku Starka – swojego wojownika i strażnika. Jednak spokój nie zagościł na długo w Domu Nocy. Chwilową stabilizację w świecie wampirów i adeptów przerywa pojawienie się ludzi: przystojnego zaklinacza koni Travisa i tajemniczego, niezwykle atrakcyjnego Auroxa, który w rzeczywistości jest kimś więcej – czy raczej kimś mniej – niż tylko człowiekiem. Jedynie Neferet wie, że Aurox został stworzony po to, by służyć jej za najdoskonalszą broń. Zoey wyczuwa w chłopaku ludzki pierwiastek, cień dobrej natury, która próbuje przeciwstawić się mrocznej duszy. Jest coś dziwnie znajomego w tym chłopaku…
Czy prawdziwe zamiary Neferet zostaną ujawnione, zanim ciemności okryją Dom Nocy?

Przeznaczona -  P.C. i Kristin Cast (wyd. Książnica, Katowice 2011) 

 Po tylu miesiącach przyszedł wreszcie czas na dziewiątą już część cyklu Dom Nocy. Jedną z najbardziej oczekiwanych części przez fanów duetu Cast. Sama czytam od samego początku o przygodach Zoey i jej baraniego stadka, więc nie mogłam pominąć jednej z najważniejszych wydarzeń znajdujących się w tej książce pokazującej, że już niedaleko do końca. Ostateczna bitwa nadejdzie niespodziewanie, ale uderzy z ogromną mocą. 

Po śmierci Heatha i powrocie Zoey z Zaświatów wydaje się, że wszystko wróciło do normy. Rephaim został zaakceptowany przez Nyks i związał się ze Steve Rae, co wiemy  z poprzedniej części. Ale szczęście nie trwa długo. Mroczne siły nabierają mocy, niszczą wszystko i poświęcają ludzkie ofiary. Narzędzie ofiarowane Neferet jest jej posłuszne bezgranicznie i okazuje się, że to mała, tykająca bomba. Ci, którzy czytali wszystkie osiem poprzednich części zdają sobie sprawę na czym stoją i wiedzą o wiele więcej niż bohaterowie książki. 

W Polsce książki duetu Cast nie są tak popularne jak w Stanach Zjednoczonych. Tutaj Zoey jest postrzegana jako rozpuszczona i idealizowana dziewczyna, która swoją wyjątkowością psuje ogólne wrażenie o książce. Jednak miałam okazję przeczytać Przeznaczoną również w oryginalne i muszę przyznać, że tłumaczka odrobinę zawiniła. 
Zoey Redbird to niezwykła dziewczyna, która momentami zaczyna rozumieć, że miłość i przyjaźń powinny być najważniejsze. Ale kiedy ogłasza siebie królową, a potem zostaje strącona z tego stanowiska przez Najwyższą Radę Nyks musi zrobić miejsce dla swojej najlepszej przyjaciółki - Stevie. 

Czytając miałam wrażenie, że niektórzy bohaterowie zamiast dorastać i poznawać samego siebie przed nieuniknioną wojną dobra ze złem, cały czas pogrążają się w swojej dziecinności, niezdecydowaniu i zabawie. Bo dla nich chodzenie do szkoły, tworzenie kręgu to zabawa. Ale kiedy przychodzi trudniejszy moment, w którym los odbiera im kogoś bliskiego, nagle stają się przerażeni i chcą walczyć. 

Autorki tym razem nie skupiły się na języku powieści, ale na dynamicznej fabule. Odniosłam wrażenie, że akcja nagle przyspieszyła, jakby kolejny tom był wreszcie zakończeniem tego tasiemca. Ciągle coś się działo, nie było czasu na zastanowienie się, co dane wydarzenie oznacza, ponieważ zaraz pojawiało się kolejne. Opowieści z Zaświatów, wizje Afrodyty, przebiegłość Neferet i nagłe objawienie się Kalony jako dobrego duszka. 
 Bohaterowie posługiwali się tym razem aż za bardzo młodzieżowym językiem używając bardzo dużo wulgaryzmów, których cytować nie będę. Jedynie słowa wypowiedziane przez Afrodytę mi nie przeszkadzały, ponieważ posługuje się takim językiem od pierwszej części i jest to po prostu jej znak rozpoznawczy. Bliźniaczki przechodzą przemianę, która pozwoli im wreszcie spojrzeć na świat innymi oczami, co bardzo mi się podoba. 
Erik jako Łowca Nocy, w tym nowym wydaniu chyba wreszcie zmądrzał, naznacza niewidomą dziewczynę. Jednak okazuje się, że na jej czole pojawia się czerwony kontur księżyca, nie niebieski. Do tego dziewczyna jest obdarzona niesamowitą mocą, więc mam nadzieję, że odegra szczególną rolę. 

Rozumiem, że seria nie jest specjalnie lubiana ze względu na banalność charakteru Zoey oraz liczne przekleństwa wplecione w dialogi, jednak jest to historia i miłości, wojnie, przetrwaniu, mocy wiary w dobro i potępienie zła. Książka typowo dla młodszych nastolatek, które po prostu są oczarowane Starkiem czy Heathem. 

____________________________________________________
Recenzja wyszła jaka wyszła. Jestem chora, więc czytam ile mogę. Jednak z pisaniem trochę gorzej, a nie chcę zrobić sobie zaległości na świąta. 
Pozdrawiam.