88. Złoto pustyni - S. Drake

17:48 4 Comments A+ a-

Grupa naukowców i zapaleńców z Muzeum Brytyjskiego organizuję wyprawę do Egiptu. Ma nadzieję odkryć nieznane jeszcze starożytne skarby złożone w grobowcu arcykapłana Ramzesa Wielkiego. Na skutek niezwykłego zbiegu okoliczności dołącza do nich młoda i piękna Katherine, która ma być asystentką sir Huntera MacDonalda, szefa ekspedycji. Jeszcze w okresie przygotowań i podczas podróży dochodzi do niepokojących wydarzeń - zagrożone jest życie niektórych członków wyprawy. Kto broni dostępu do drogocennych znalezisk? Duch arcykapłana, czy chciwy i bezwzględny człowiek?


Złoto pustyni - Shannon Drake (wyd. Mira Books, Warszawa 2005) 

 Konwenanse, nudne życie towarzyskie i złe traktowanie to tylko nieliczne wady, które pojawiały się w dziewiętnastowiecznej Anglii. Kobiety nadal nosiły długie spódnice, nie malowały się. Za mąż nadal wychodziły jedynie za zgodą ojca, a wszelkie mezalianse były potępiona, o rozwodach nie wspominając. Intrygi, pułapki oraz brak wychowania powodowały, że kobiety zostawały kochankami, a następnie uciekały na wieś by żyć samotnie i w samotności cierpieć za swój błąd. Od tamtego momentu zmieniło się tak wiele. 

Shannon Drake, a właściwie Heather Graham, już niejednokrotnie powodowała, że miałam ochotę wyruszyć w podróż w czasie albo rozmarzyć się do takiego stopnia, że świat realny zanikłby zupełnie.  Autorka bestsellerów świetnie radzi sobie na rynku wydawniczym, ma swoją rzeszę fanów i nadal bystre pomysły. Jednak muszę przyznać, że książki napisane pod pseudonimem są znacznie lepsze niż inne powieści. Tym bardziej, że miałam okazję przeczytać już niejedną powieść historyczną jej pióra. Ale z całą pewnością ta seria jest najlepsza. Klątwa  jak i Złoto pustyni to świetne powieści oddające w jakimś stopniu obraz wieku dziewiętnastego. 

Katherine Adair w pewnym momencie rzuca się do Tamizy, aby uratować życie chłopakowi. Nie byle jakiemu, lecz miłości swojego życia. Przynajmniej według jej mniemania. Jednak jak można zakochać się nie znając się z mężczyzną osobiście? W między czasie sama zostaje uratowana przez Huntera MacDonalnda. I od tej pory jej życie zaczyna nabierać coraz większego rozbiegu. Marząca o sławie i ozdobie londyńskich salonów dziewczyna, niespodziewanie spełnia swoje pragnienia. Do tego dochodzi całkiem niespodziewana wyprawa wgłąb Egiptu, aby odszukać zaginioną świątynię Arcykapłana. Los młodej kobiety układa się wprost idealnie. Ale nikt nie spodziewa się pełnej zagadek i intryg historii, która wciągnie czytelnika tak mocno, że nie sposób odłożyć lekturę. Piękna historia miłosna w samym sercu Egiptu pobudza wyobraźnię czytelnika, który zaczyna pragnąć takiego życia dla siebie. 

Po fenomenie jaki odniosła Klątwa, przyszedł czas na kontynuację serii. Złoto pustyni to powieść czysto romantyczna, gdzie akcja rozgrywa się na tle historycznym oraz fikcyjnym. Myślę, że oryginalność podnosi wartość fabuły, a rozgrywająca się dynamicznie akcja przeplatana wątkiem miłosnym tylko potęguje odczuwalne emocje. Trudno jest pominąć jakiś fragment, nudzić się podczas lektury czy nawet ją odłożyć! Kiedy zabierałam się za Złoto pustyni  wiedziałam, że powinnam się spodziewać dobrej zabawy i od bardzo długiego czasu nie przeliczyłam się w swoich oczekiwaniach. 
Trochę żałuję, że nie przeczytałam powieści w języku angielskim. Pani tłumacz nie oddała prawdziwego charakteru, ponieważ wzorując się na innej powieści historycznej pisarki miałam o wiele lepsze wrażenia jeżeli chodzi o język i styl. 

Katherine jako młoda bohaterka powieści jest charakteryzowana na kobietę odważną, spełniającą swoje marzenia, udającą ważną osobistość, a jednocześnie jest bardzo naiwna. Jej głupota i łatwowierność niejednokrotnie sprowadziły na nią niebezpieczeństwo. Jednak wszystko robiła z myślą o przyjaciołach. Tak więc naiwność bohaterki nie pozwala określić jej osobowości mianem: ideał. Przyznaje szczerze, że nie bardzo przypadła mi do gustu, chociaż widać starania autorki, aby przedstawić ją w dobrym świetle. Natomiast postać Huntera MacDonalda powinna gorszyć, a było rzecz jasna odwrotnie. Może dlatego, że sama jestem kobietą i szukam bezpieczeństwa i troski, a właśnie takimi cechami charakteryzował się bohater. Różnicy nie sprawił ani jego wiek, ani urok osobisty czy nawet uroda lub wrodzony takt. Akurat tego ostatniego był pozbawiony, ponieważ zachowywał się jak arogancki, bogaty mężczyzna. 

Książkę polecam. Warto sięgnąć po nią najlepiej dopiero po przeczytaniu Klątwy, aby nie zgubić wątku muzealnego czy pary najbliższych przyjaciół Huntera. Jednak ominięcie poprzedniej części nie powinno sprawić problemów w zrozumieniu przekazu, aczkolwiek niektóre wątki mogą zostać niewyjaśnione.

10/10