83. Płatki na wietrze - V. Andrews

16:43 14 Comments A+ a-

Dzieci trafiają do domu doktora Sheffielda, który roztacza nad nimi opiekę. Straszne przejścia nie pozwalają im jednak powrócić do normalnego życia. Może im pomóc jedynie znienawidzona matka… Intrygujące połączenie powieści obyczajowej, psychologicznej, przygodowej i thrillera. Sugestywna rzecz o rodzinnej tajemnicy, trudnym wchodzeniu w dorosłość i poszukiwaniu miłości.





Płatki na wietrze - V. Andrews (wyd. Świat Książki, Warszawa 2012) 
Przetrzymywani na poddaszu przez prawie cztery lata, uciekli. Niestety tylko trójka z czwórki rodzeństwa. Chris, Catherine i Carrie zostają przygarnięci przez lekarza, pod którego opieką kształcą się i osiągają swoje marzenia. 

Po fenomenie jaki osiągnęły Kwiaty na poddaszu nabrałam ochoty na zapoznanie się z kolejną częścią. Musiałam po prostu wiedzieć, co dzieci zrobią, aby zemścić się na swojej matce i jak ułoży się ich dalsze życie po więzieniu jakim było poddasze w Foxworth Hall. I nie przeliczyłam się w swoich oczekiwaniach, co do spójności akcji. Jednak tylko tyle zaprezentowała nam Pani Andrews w kolejnej powieści. 

Fabuła z pewnością jest wspaniała. Kiedy dzieci trafiają pod skrzydła doktora Sheffielda zaczynają rozumieć pojęcie miłości. Otrzymują od swojego opiekuna wszystko, co jest im potrzebne. Począwszy od pieniędzy na ubrania i naukę, a na głębokim uczuciu kończąc. Chris nadal chce zostać lekarzem i z pomocą Sheffielda udaje mu się skończyć studia medyczne oraz dwuletnią praktykę. Osiąga swój cel bardzo młodo, co jest bardzo rzadkie. Catherine rozpoczęła profsjonalną naukę baletu, zyskała wielu adoratorów i nawiązała romans ze swoim opiekunem. Dodatkowo Julian Marquet otworzył jej drzwi Nowego Jorku. Natomiast Carrie pozbawiona słońca w najmłodszych latach ma zniekształcone kości i bardzo niski wzrost. Żadne dzieci nie chcą się z nią bawić, wszyscy jej dokuczają. Dla niej koszmar z poddasza jeszcze się nie skończył i nigdy nie skończy. Brak Cory'ego jest dla niej najgorszym przeżyciem. 

Czytając Pałatki na wietrze miałam wrażenie, że pisarka nie przyłożyła się tak bardzo jak do pierwszej części. Nie mówię tu o pomyśle na fabułę, lecz o kreacje wszystkich bohaterów oraz ich charaktery. Cathy z kobiety zastępującej matkę młodszemu rodzeństwu stała się apodyktyczna i egoistyczna. Dodatkowo nigdy nie przeżyła prawdziwego życia nastolatki. Stała się bardzo dziecinna i łakoma zemsty na matce. Uda jej się? Chris nadal kocha swoją siostrę miłością zakazaną, ale po pewnym czasie przestaje na nią naciskać. Pracuje wytrwale i nadal w jakiś sensie czuje się odpowiedzialny za dobro swoich sióstr. 
Najlepszym charakterem była małoletnia Carrie. Jej cierpienie i żal z powodu zniszczonego dzieciństwa oraz zaburzonego dorastania jest aż nadmiar widoczne. Czytelnik może wczuć się w jej emocje i pragnienia, które wcale nie są dziecinne. 

Styl jest lekki i banalny. W dużej mierze jest to wina tłumaczenia na język polski, ponieważ czytając parę rozdziałów w oryginalne odniosłam o wiele lepsze wrażenie. 
Czy polecam? Z pewnością. Może nie jest to najlepsza książka, ale za to pomysł rewelacyjny. Na półce już czeka na mnie kolejna część i nie mogę się doczekać, kiedy poznam jej treść. 

Pozdrawiam, D.