77. Czarne wzgórza - Nora Roberts

20:27 4 Comments A+ a-

W malowniczej Dakocie Południowej, pośród gór i dzikich zwierząt,
rozgrywa się akcja tej pięknej powieści. Wychowana na farmie Lil poznaje Coopa, nowojorskiego chłopca, będącego na wakacjach. Nigdy nie zapomną pierwszego uczucia, lecz gdy spotkają się po latach, będą już innymi ludźmi. Lil, obrończyni zwierząt, prowadzi rezerwat. Coop, detektyw, wraca na farmę dziadków, by zacząć nowe życie. Oboje nie zamierzają ulegać dawnym sentymentom. Tymczasem w rezerwacie zaczynają dziać się dziwne rzeczy: po serii niewyjaśnionych zabójstw ktoś zaczyna prześladować Lil... Tylko Nora Roberts potrafi tak połączyć romantyczną opowieść o miłości z suspensem.
Czarne wzgórza - Nora Roberts (wyd. Świat Książki, Warszawa 2011) 

 Lil w wieku jedenastu lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyła dziką pumę blisko farmy jej rodziców i od razu zafascynowała się tym pięknym kotem. Wiele czytała, pisała i poszukiwała całkiem nowych informacji. W te same wakacje poznała Coopera, który mimo swojej niechęci bardzo polubił dziewczynkę, a pod sam koniec podarował jej wystruganego w drewnie kota. Kota, którego ona potem nosiła przy sobie. 
Czasami fascynacja, a nawet obsesja, o której chciałabym mówić jest dobra. Jednak pojawiają się momenty, kiedy zdrowa reakcja przeradza się w chorobę powodując zamęt w życiu wielu innych ludzi. Lilian doświadczyła tego niejednokrotnie. Kiedy blisko jej rezerwatu przyrody ginie kobieta, a następnie mężczyzna, a sama otrzymuje wiadomości ewidentnie wskazujące, że to ona jest następnym celem szaleńca. Wtedy zjawia się jej dawna miłość. 

Kto nie słyszał o Norze Roberts i jej romansach sensacyjnych? Prawdopodobnie Pani Roberts jest najlepszą pisarką w swoim gatunku i ciągle się rozwija. Czytałam już wiele jej powieści i za każdym razem jestem mocno zaskoczona. Powieści wciągają od pierwszej do ostatniej chwili, fabuła każdej lektury zapada głęboko w pamięć, a lekki, niebanalny styl zachęca do dalszego obcowania. Jednak muszę przyznać, że Czarne wzgórza nieco odbiegają od zwykłego stylu pisarki, jakby sama powieść była nieudanym eksperymentem. Zaraz wyjaśnię szerzej. 

Generalnie pomysł na fabułę jest niesamowicie oryginalny i muszę przyznać, że nigdy nie zetknęłam się z taką powieścią. Dwa rodzaje obsesji, plany życiowe, pierwsze sukcesy. Ale co takiego skrywa treść? 
Kiedy Lilian dorosła założyła swój własny rezerwat przyrody na ziemiach dawnych przodków, zajmowała się zwierzętami, wyruszała w dalekie podróże i starała się rozwijać swoją działalność. Z pozoru jej życie jest idealne. Jednak z ciemne chmury przeszłości ciągną się za nią i z jednej strony wspomina swoją pierwszą i ostatnią miłość, a w drugiej zostaje wplątana w koszmar swojego życia. I nawet powrót Coopera do Dakoty Południowej nie jest w stanie powstrzymać strachu wkradającego się w jej życie. 

Powieść składa się z trzech części: dzieciństwa bohaterów, uczelni, życia dorosłego. I przyznam, że najbardziej interesująca jest właśnie ostatnia część, która ciągnie się przez długi czas i odbiera czytelnikowi jakiekolwiek nadzieje na zakończenie ostatniego rozdziału. Tak, męczyłam się z każdą stroną, przewracałam na siłę i momentami zmuszałam się do czytania. Co z tego, że fabuła jest interesująca i w każdym bądź radzie całkiem odmienna od tych wszystkich ckliwych romansów, które prezentuje nam Roberts na samym początku swojej kariery? Banalna miłość głównych bohaterów odbiera nadzieję na dobrą akcję i tylko tajemniczy Ethan Howe jest w stanie podtrzymać czytelnika na duchu. 

Nie wiem czy jestem w stanie polecić tę powieść. Dla kogoś, kto woli zwykłe, nic nie wnoszące romansidła z niespójną akcją...  

5/10

Pozdrawiam, Donna 

____________________________________________
Skończyłam słuchać "Jednego dnia" i w weekend opublikuje treść recenzji. Przynajmniej ta książka podtrzymywała mnie na duchu :)