71. Coś pożyczonego - Emily Giffin

10:53 14 Comments A+ a-

Przebojowa Darcy i rozważna Rachel są najlepszymi przyjaciółkami. Mimo różnic charakterów darzą się pełnym zaufaniem. Jedna noc wszystko zmienia. Kiedy Rachel budzi się u boku Deksa, narzeczonego Darcy, wie, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Bo Rachel zakochuje się w Deksie, a data jego ślubu z Darcy jest coraz bliższa...





Coś pożyczonego - Emily Giffin (wyd. Otwarte, Kraków 2011) 

 Doświadczyliście kiedyś przyjaźni niemal idealnej? Nie ważne czy z kobietą, czy z mężczyzną. Przyjaźń to jedno z najcudowniejszych doświadczeń w życiu każdego człowieka, nawet jeżeli nie trwa wiecznie. Mieć osobę, która wspiera w najgorszych chwilach, cieszy się, kiedy coś nam wychodzi, płacze razem z nami, kiedy i my płaczemy i nigdy z nami nie rywalizuje. Darcy nie była taką przyjaciółką... Uwielbiała tylko rywalizować o wszystko: o najlepszego chłopaka w szkole, najlepszą uczelnię w kraju czy nawet o najlepszą pracę, a nawet o miłość rodziców. Wykorzystywała każdy pretekst, aby pogrążyć swoją przyjaciółkę i wybić się ponad to. Ale Rachel wierzyła zawsze w jej dobre intencje. Aż do czasu. 

Emily Giffin dla pisania pozostawiła całe swoje dotychczasowe życie i przeniosła się do Londynu, gdzie bardzo szybko podpisała kontrakt na dwie książki: Coś pożyczonego oraz Coś niebieskiego. Obie powieści odniosły niebywały sukces, znalazły się na szczytach list bestselerów, a nakład musiano zwiększyć. Ale czy rzeczywiście Coś pożyczonego jest tak genialną książką, aby móc zaliczyć ją do najlepszych? 

Książkę rozpoczęła dzień po tym jak ukończyłam Sobowtóra, szybko i z wielką ciekawością. Na samym początku nie zwracałam uwagi na małą ilość dialogów (wierzyłam, że nie będzie to monolog Rachel). Potem sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy historia nużyła swoją powtarzalnością, niezdecydowaniem i kompletnym brakiem pomysłu. Miałam ochotę ją odłożyć, ale w zamian tego ograniczyłam czas spędzony między stronami do minimum. Dopiero po połowie zaczęłam odczuwać coś w rodzaju zaciekawienia, kiedy główna bohaterka zaczęła rozważać swoją przyjaźń z Dracy: wyliczała wszystkie miłe i nieciekawe chwile, porównywała je obie, aż doszła do wniosku, że jej przyjaciółka jest płytka i samolubna. Przez wiele lat wybaczała jej drobne przewinienia, broniła. Ale jak się okazało... To nie było to. Toksyczna przyjaźń. Więc nic dziwnego, że nadal trwała w swoim absurdalnym romansie z narzeczonym Darcy! Aż do pewnej rozmowa, która pokazała jej promyk słońca. I już wiedziała, że ta historia nie skończy się w ten sposób. 

Myślę, że autorka odwaliła kawał dobrej roboty, choć historia nie powala tak jak prawdziwe bestselery. Zwykła powieść obyczajowa zazwyczaj powinna mieć taki charakter, ale czytelnicy są wymagający i oczekujący czegoś nowego. Mnie powieść bardzo przypominała Paplę, Paplę w wielkim mieście autorstwa Meg Cabot. Bardzo podobny schemat. Jednak coś mnie zauroczyło w Coś pożyczonego.  Po raz pierwszy odczułam, że wszystko mogło się zdarzyć, a historia jest bardziej realistyczna niż myślałam na samym początku. Z pewnością sięgnę po dalsze tomy tej serii i przekonam się jak Rachel poradziła sobie z nową sytuacją. 

Powieść pisana jest z perspektywy pierwszoosobowej, tak więc czytelnik może poznać tylko uczucia Rachel, a niestety wyczytać tylko z domysłów bohaterki, co czują inni. Bardzo mnie to denerwowało. Mimo okropnego charakteru Darcy chciałabym dowiedzieć się jakie miała myśli przez ten czas, czy coś podejrzewała i jak odczuwała niektóre sytuację.

Nie wiem czy książkę polecić. Raczej powiedziałabym, że można ją przeczytać nie oczekując zbyt rozwiniętej fabuły jak w przypadku innych gatunków. Nie mniej jednak podziwiam autorkę za to, że taki wątek zmieściła aż na czterystu stronach. 

Tworząc związek masz świadomość, że to może się skończyć. Możecie się od siebie oddalić, spotkać kogoś innego albo po prostu się odkochać. Jednak przyjaźń nie jest grą o wszystko albo nic i dlatego zakładasz, że będzie trwała wiecznie, zwłaszcza jeżeli to stara przyjaźń.  Traktujesz jej trwałość jako coś oczywistego i może to stanowi jej wartość. (str. 396)