69. Hołd - Nora Roberts

11:12 4 Comments A+ a-

Janet Hardy, wielka gwiazda Hollywoodu, nie żyje od ponad trzydziestu lat, ale wciąż wywiera wpływ na losy swojej rodziny. Jej córka bezskutecznie próbuje osiągnąć sławę matki, a wnuczka Cilla ma za sobą dziecięcą karierę filmową, jednak nie chce żyć w świetle jupiterów. W hołdzie słynnej babci Cilla postanawia wyremontować jej niegdyś luksusową posiadłość - miejsce, w którym gwiazda popełniła samobójstwo - i osiąść tutaj, u podnóża gór. Nie wie, że dom kryje mroczny sekret, który zagraża jej bezpieczeństwu, i że jest obserwowana przez pewnego sympatycznego mężczyznę...


Hołd - Nora Roberts (wyd. Świat Książki, Warszawa 2009) 
 
Nieszczęśliwe dzieciństwo wokół setek kamer, własna opera mydlana, serial telewizyjny. Ale brak najważniejszego - miłości matki. Brak wsparcia ze strony ojca, agenta. Nazwisko kojarzone z największą sławą telewizji, z jej babką. 
Wiele osób marzy o sławie, pieniądzach i nazwisku w tabloidzie. Ale nikt nie zdaje sobie sprawy na czy sława polega: są to chwile szczęśliwe, ale niestety ulotne. Często pozbawieni życia prywatnego celebryci załamują się i w sposób publiczny czy nie, wykańczają swój organizm poszukując coraz to nowych bodźców, sytuacji ekstremalnych czy chwil, w których będą mogli choć przez chwilę poczuć się docenieni. 
W Hołdzie widać to doskonale. 

Janet Hardy trzy razy zmieniła swoje nazwisko. Raz na własną potrzebę, kolejny raz na potrzebę zdjęć, a ostatni raz na żądanie swojego agenta. I dzięki temu stała się sławną i docenianą aktorką, piosenkarką, artystką. Ale jej życie, które pragnęła od samego dzieciństwa i kochała je, nie zawsze było usłane różami. Robiła wszystko, aby się udało, starała się. Ale każdy dzień był dla niej męką. Zakochiwała się raz za razem szukając szczęścia w przelotnych związkach, w wieku dziesięciu lat była uzależniona od pigułek uspakajających, które serwowała jej matka. Cała jej sława była jakby fałszywa. Ale to właśnie ona spowodowała, że ta historia powstała. 

Cilla w hołdzie swojej babki rozpoczęła remont farmy kupionej od własnej matki, podstępem. Robiła wszystko, aby wyjaśnić śmierć babki, poczuć jej wspomnienia i poznać osobę, której nigdy nie spotkała, a tyle razy porównywano je obie.  Ale nie sądziła, że ta tajemnica spowoduje kolejny koszmar w jej życiu. 

Nora Roberts jako królowa romansów z wątkiem kryminalnym każdą swoją książką robi zawirowanie w świecie literackim. Żaden czytelnik nie może określić jej stylu, schematu czy odgadnąć następny wątek danej powieści. Pomysły się nie powielają, są oryginalne. Czytając od razu wie, że książka została doskonale przemyślana. Tak też odczułam zgłębiając się w treść Hołdu

Ale sam oryginalny pomysł to nie wszystko, ważna jest również kreacja bohaterów, poruszane wątki. Jeżeli chodzi o Cillę to można określić ją jako kobietę silną, zorganizowaną i pełną pomysłów. Do tego jest odważna - każda napaść czy groźba nie powodowała, że podłamywała się. Wręcz przeciwnie, starała się znaleźć źródło niszczycielskiego fatum i zapobiec mu. Kiedy na drodze stanął jej Ford, miły i pomocny sąsiad z naprzeciwka, trochę się zagubiła. Popadała w melancholię, szukała czegoś niemożliwego i tęskniła za tym, za czym tęskni większość kobiet - za prawdziwą miłością. Za wszelką cenę starała się trzymać wszystkich mężczyzn na bezpieczną odległość, wolała przyjaciół. Zawsze wybierała to, co było dla niej najlepszym wyjściem. A Ford... Stał się człowiekiem, którego nie mogła odrzucić. 

Samo zakończenie jest zaskakujące. Nikt nie domyśliłby się, że ból zdrady i oszukania może spowodować spot nieszczęśliwych wypadków prowadzących do szczególnego zakończenia; trochę melancholijnego i zmuszającego do refleksji. 

Naprawdę polecam tę powieść.  Jest ona niesamowita, jedna z najlepszych jakie przeczytałam w życiu. I choć delektowałam się każdą stroną, wiele z niej wyniosłam z nadzieją, że kiedyś równie trafnie będę mogła podejść do swojego życia, jak to zrobiła Cilla McGowan.

Kiedy ból się kończy, przypomina to umieranie, więc trzeba znaleźć coś, co znów przywoła blask. Ale to będzie później. Jeszcze tego nie wiem. Teraz wszystko jeszcze płonie w blasku.

10/10