63. Irlandzka róża - Nora Roberts

17:55 6 Comments A+ a-

Erin ciągnęło w świat. Od dawna marzyła o tym, żeby wyrwać się z prowincjonalnego Skibbereen i oto los się do niej uśmiechnął. Bart Logan, sąsiad i przyjaciel kuzynki Adeli i jej męża Travisa, zaoferował jej posadę u siebie, w Ameryce. Erin, przyzwyczajona do ciężkiej pracy, przyjęła propozycję, przekonana, że sobie poradzi. Nie pomyliła się, szybko rozeznała się w nowych obowiązkach. Wkrótce zorientowała się, że darzy swego pracodawcę uczuciem i wtedy sytuacja się skomplikowała


Irlandzka róża - Nora Roberts (wyd. Harlequin, Warszawa 2008)

Prawie każda kobieta marzy o bogatym mężu, ogromnym domu, górze pieniędzy i niekiedy, o gromadce dzieci. Często również do tych marzeń dołączona jest koperta z napisem - miłość i szczęście, choć niektóre tego nie potrzebują. A przynajmniej myślą, że nie potrzebują. 

Erin McKinnon od zawsze mieszkała w swoim rodzinnym miasteczku na południu Irlandii - nigdy nie oddała się od tego miejsca nie dalej niż parędziesiąt kilometrów. Nic więc dziwnego, że młoda kobieta pragnie poznać świat, wyrwać się i zawrzeć nowe znajomości. Okazja pojawia się w momencie, kiedy jej kuzynka Adelia przybywa w rodzinne strony, aby móc na nowo nawiązać więzi z rodziną, pokazać, że jej się udało. Wraz z nimi przybywa tajemniczy , a jednocześnie porywczy Bart Logan - hazardzista i właściciel lokalnej farmy, którą, jak krąży pogłoska... wygrał w kartach. Los chciał, aby ta dwójka spotkała się na swojej drodze. Czy Erin spełni swoje marzenia, a Bart pozna prawdziwe życie? 

Nora Roberts to królowa romansów, o której słyszał już każdy mól książkowy i nie tylko. W swoim dorobku ma ogromną ilość wydanych powieści, które cały czas stoją na listach bestselerów. Każda powieść, tak jak Irlandzka róża ma swój własny klimat, szablonowy, a jednocześnie oryginalny pomysł. Jak to możliwe? 

Irlandzka róża to drugi tom cyklu o Irlandzkich wróżkach. Przyznam, że nigdy nie miałam okazji do przeczytania pierwszej części, ale jak dowiedziałam się dzisiaj po południu -  i tak nie ma to większego znaczenia. 

Klimat tej powieści jest nijaki, stwierdzę. Lektura szła mi opornie, choć treść była interesująca i bardzo polubiłam silną i niezależną Erin dążącą do spełnienia swoich pragnień. Gorzej z postawą Barta, którą uważałam za mało ciekawą. Przewijający się w powieści bohaterowie drugoplanowi pojawiali się znikąd i żadnego nie miałam okazji dobrze poznać. A szkoda, ponieważ Adelia, Travis i dzieciaki wydawali się mieć ciekawe charaktery, o których mało rozpisała się Roberts. 

Tak jak w każdej powieści Nory Roberts pojawia się wątek kryminalny, lecz ginie od w międzyczasie po to, aby pojawić się nagle i całkiem zburzyć postawioną wcześniej opinię. Hazard, konie, karty... Te wszystkie elementy sprawiły, że lektura była ciężka w zrozumieniu biorąc pod uwagę fakt, że większość zasad nie została wyjaśniona i czytelnik, również ja, musi szukać pomocy w internecie lub pozostawić to wszystko dla domysłów. 

Ta powieść jest jedną z najgorszych napisanych przez Norę Roberts. I wydaje mi się, że nigdy nie będę miała ochoty poszukać pierwszej, albo i trzeciej części (jeżeli takowa wyszła).

Cykl Irlandia: 
Irlandzka wróżka | Irlandzka róża