56. Intruz - Stephenie Meyer

13:01 3 Comments A+ a-

Intruz – Stephenie Meyer (wyd. Dolnośląskie, Wrocław 2008)

Każdy książkowy mol słyszał o serii Zmierzch, niektórzy nawet przeczytali tę książkę, jednak każdy ma swoje własne zdanie. Jednak czytając wiele opinii na temat którejkolwiek części z sagi byłam zdziwiona, że tak wiele osób nie przepada za piórem Meyer. Zastanawiałam się dlaczego. Sama Zmierzch potraktowałam jako typowy romans paranormalny, więc powieści nie mam nic do zarzucenia.  

Jednak Stephanie Meyer rozwinęła swoją karierę pisząc kolejną powieść, odbiegającą tematem od wampirów i wilkołaków. Aczkolwiek Intruz nadal pozostaje książką fantastyczną, a jednocześnie tak oryginalną pod względem fabuły, że trudno cokolwiek zarzucić Meyer.

Każdy z nas zastanawiał się czy na innych planetach, galaktykach znajdują się inne formy życia. Wiele razy naukowcy starali się dowieść, że tak jest. I właśnie te badania podchwyciła Stephanie Meyer tworząc tę książkę.  

Wagabunda jest duszą wsadzoną w ciało dorosłego żywiciela Melanie, która przed pojmaniem prowadziła ciężki tryb życia: uciekała i ukrywała się z myślą, że wraz ze swoim bratem są jedynymi ludźmi na świecie, ludźmi prawdziwymi i zdolnymi do samodzielnego myślenia . Kiedy Wagabunda budzi się po operacji wszczepienia od razu czuje napływ wspomnień żyjącej niegdyś istoty, a jak się okazuje, Melanie nadal żyje i stara się uwolnić swój umysł od nacisku Wagabundy. Z czasem te dwie kobiety zaczynają darzyć się cieniem sympatii i obie zaczynają sobie ufać. Ta nikła więź między nimi powoduje wiele istotnych wydarzeń, które mają miejsce w ziemskim życiu Wagabundy. Natłok nowych uczuć: nieodwzajemniona miłość, pogarda i nienawiść dla gatunku dusz, tęsknota i brak przynależności do kogokolwiek to tylko jedne z nielicznych emocji, które ma szanse poznać Wanda. Co takiego się wydarzyło?

Wagabunda jest duszą wsadzoną w ciało dorosłego żywiciela Melanie, która przed pojmaniem prowadziła ciężki tryb życia: uciekała i ukrywała się z myślą, że wraz ze swoim bratem są jedynymi ludźmi na świecie, ludźmi prawdziwymi i zdolnymi do samodzielnego myślenia . Kiedy Wagabunda budzi się po operacji wszczepienia od razu czuje napływ wspomnień żyjącej niegdyś istoty, a jak się okazuje, Melanie nadal żyje i stara się uwolnić swój umysł od nacisku Wagabundy. Z czasem te dwie kobiety zaczynają darzyć się cieniem sympatii i obie zaczynają sobie ufać. Ta nikła więź między nimi powoduje wiele istotnych wydarzeń, które mają miejsce w ziemskim życiu Wagabundy. Natłok nowych uczuć: nieodwzajemniona miłość, pogarda i nienawiść dla gatunku dusz, tęsknota i brak przynależności do kogokolwiek to tylko jedne z nielicznych emocji, które ma szanse poznać Wanda. Co takiego się wydarzyło?

Postać Wagabundy i Melanie jako całość tworzą wachlarz niesamowitych odczuć i wrażeń. Te dwie kobiety (jeżeli mogę nazwać tak duszę) mają różne charaktery. Wanda jako Intruz z innej planety jest niesamowicie wrażliwa, dobra, kochająca – nigdy nie chciała umyślnie nikogo skrzywdzić. Natomiast Melanie swoje najlepsze lata życia spędziła na ciągłych ucieczkach i opiece nad młodszym bratem, tak więc stała się silna, niezależna i twarda. Ale jest coś co łączy je – miłość.  

Przez te wszystkie tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związku doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest albo jej nie ma. Mój żywiciel kochał żywiciela Curta i ta miłość przetrwała nawet wtedy, gdy umysły zmieniły właścicieli. 

To zadziwiające, że miłość do jednego człowieka potrafi tak zmienić życie obu kobiet. Melanie żyła z nadzieją, że kiedyś będzie jej dane pocałować Jareda jeszcze raz. Natomiast Wagabunda żyła wspomnieniami i uczuciami swojego żywiciela i chcą nie chcąc poczuła do Jareda to samo. Jednak jej uczucie było platoniczne, nigdy nie zostało odwzajemnione.  

Dopiero Ziemia i ludzie, z którymi zaczęła przebywać Wanda odmieniły jej życie. Wcześniejsze siedem planet nie sprawiło, aby przyzwyczaiła się do jakiegokolwiek życia. To w tunelach Wanda chciała zakończyć swoje życie. 

Doktor przyłożył mi delikatnie szmatkę do twarzy. Wzięłam głęboki wdech, nie zważając na silny, przykry zapach. Kiedy brałam drugi wdech, ujrzałam znowu trzy gwiazdy. Nie wzywały mnie, pozwalały odejść, zostawiały samą w mrocznym wszechświecie, który przemierzałam już tyle razy. Odpływałam w ciemności, lecz te coraz bardziej się rozjaśniały. Nie były wcale ciemnościami – odpływałam w błękit. Ciepły, żywy, jasny błękit… Zanurzyłam się w nim bez cienia strachu.

Podsumowując, powieść warto przeczytać. Nie obiecuję, że spodoba się każdemu, jednak czas spędzony nad lekturą książki pokaże, co tak naprawdę w życiu powinniśmy cenić, a czego się wystrzegać.