47. Zapach spalonych kwiatów

22:42 6 Comments A+ a-

Ocena: 9,5/10
    Melissa de la Cruz jest znana z jednej z najoryginalniejszych serii o wampirach: Błękitnokrwiści. Większość wytrawnych czytelników spotkało się z choć pierwszą częścią o tym samym tytule. Ale czy ktoś kojarzy Zapach spalonych kwiatów?
    Urodzona w Manili powieściopisarka ukończyła Columbia University w Nowym Jorku, aktualnie mieszka w Los Angeles. Autorka bestselerowej serii Au Pairs, a także San Francisco odnosi ogromne sukcesy na rynku wydawniczym. Współpracuje z czasopismami dla kobiet: Glamour oraz Cosmopolitan. Pisuje artykuły i felietony do New York Timesa oraz Los Angeles Times. Jest jedną z najbardziej rozchwytywanych autorek książek dla młodzieży na świecie. Ale czy polska młodzież potrafi docenić jej pióro?
    Freya, Ingrid i Joanna. Trzy kobiety. Rodzina czarownic. Co jest w nich takiego interesującego, aby napisać książkę o ich przygodach? 
  Frey'e poznali najbardziej wytrwali czytelnicy serii Błękitnokrwistych. To ona była czarownicą, która uleczyła chorego z miłości Oliviera, a zaraz potem wróciła do swojego domu - do North Hampton. Od tego momentu zatrudniła się w barze, zaręczyła z Branem z Fair Heaven, po raz kolejny zaczęła używać magii wbrew wyrokowi Rady. Jej magiczne drinki odmieniły nie jeden wieczór klienteli North Inn. Jednak z czasem  niewyobrażalna siła komplikuje jej dotychczasowe życie. Czy przeznaczony jej mężczyzna okaże się być tym jedynym? 
  Ingrid jako młodsza z sióstr prowadzi jedyną bibliotekę z North Hampton. Zawsze ubiera się w sweterki i nosi wysoko upięte włosy. Całkowicie zatraca się w swojej pracy i nie zauważa nawet jak miłość jej życia umyka przez jej palce. 
  Joanna będąc matką swoich córek i jednego, zaginionego syna, w swoim nieśmiertelnym życiu miała za zadanie przywracanie do życia umarłych śmiertelników oraz pomoc w pilnowaniu domowego ogniska bogów. Czy podoła zadaniu? 
    Każda z czarownic jest na swój sposób ujmująca, a czytając lekturę nie można doczekać się następnych wydarzeń. Freya, jak i Ingrid zaczynają używać swoich zakazanych mocy najszybciej ze wszystkich czarowników z East Endu. Magiczne napoje i węzełki szczęścia są tylko początkiem problemów, w które się wplątują. Tajemnicza substancja pojawiająca się na wybrzeżach wielu nadmorskich miast i państw, powoduje kolejne epidemie wśród śmiertelników, a dwie kobiety wraz ze swoją matką nie mają pojęcia, co się z tym dzieje. 

    Lektura jest w każdym stopniu interesująca i wprost nie pozwala na oderwanie się od treści. Długo czekałam na moment, kiedy rozpocznę czytanie, ale nie mogłam uwierzyć, iż Zapach spalonych kwiatów tak szybko zakończy się epilogiem. Jest to niezaprzeczalnie najlepsza powieść Melissy de la Cruz, która dotąd została wydana na polskim rynku. Seria Au Paris oraz Błękitnokrwiści nie moją się z nią równać. Choć w wielu momentach pojawia się nawiązanie do nieśmiertelnych wampirów, z którymi Freya była związana w Nowym Jorku. I jak się okazuje, każdy ma swoją sprawę i zadanie. 
    Dwóch mężczyzn, o których jest mowa na tylnej okładce powieści to bracia; Killian i Branford Gardiner. Jedni z najbogatszych mieszkańców North Hampton. Ich rodzinna historia jest interesująca i fantastyczna. Czytając coś, o czym nikt by nie napisał, byłam zdumiona wyobraźnią Melissy de la Cruz. Naprawdę nie spodziewała się takiej opowieści. 

    Wampiry i wilkołaki stały się już przeżytkiem w literaturze. W tej chwili powieściopisarze oraz wydawnictwa rozprzestrzeniają tematykę czarownic, magów i innych nieistniejących stworzeń. Ale czy w tej chwili komuś to przeszkadza? Ja osobiście wolę taką zamianę, oderwanie się od schematu wampirów. 
     Zapach spalonych kwiatów powinien przeczytać każdy miłośnik fantastyki. Naprawdę polecam.