36. Niespodzianki

21:06 4 Comments A+ a-

Ocena: 9/10
Debbie Macomber to, można tak stwierdzić, królowa romansu. Oczywiście nigdy nie będzie lepsza niż Nicholas Sparks, lecz jej powieści sprzedają się w wielu milionach egzemplarzy.
Sama nigdy nie czytałam żadnej jej powieści, dlatego kiedy nadszedł czas na rozpoczęcie lektury, jakoś nie miałam na nią ochoty.
Jednak "Niespodzianki" to zaskakująca powieść. Szczerze mówiąc jej tytuł wcale nie zachęca do czytania, a okładka zbyt świąteczna. Jednak słońce na zewnątrz wcale nie kłóciło się z Bożonarodzeniową scenerią powieści. 


Akcja "Niespodzianek" toczy się w Bostonie oraz małym miasteczku Leavenworth. Czas akcji można określić jako przedświąteczne przygotowanie, a także sam dwudziesty piąty grudnia. Muszę przyznać, że sam pomysł bardzo mnie zaskoczył, a jednocześnie pozwolił poznać inną kulturę obchodzenia naszych ulubionych świąt. 
Emily, która wyjechała z Leavenworth do Bostonu miała spędzić święta wraz z córką. Jednak jak się okazało Heather wybrała się na Florydę i pozostawiła matkę samej sobie w obcym i wielkim mieście. Nieudana niespodzianka? Jednak Emily szybko znajduje sobie towarzysza i jak się okazuje święta nie będę takie złe jak myślała. 
Charles, który zamienił się domami z Emily, chcąc uciec od Bożonarodzeniowego zgiełku trafił wprost do świątecznego raju. Nie był z tego powodu zadowolony, jednak nie miał wyjścia. Jednak tak jak w przypadku Emily, Charles otrzymuje pewną niespodziankę, która już na zawsze zmieniła jego życie. 

Powieść czytałoby się o wiele lepiej gdyby za mną stała choinka, a na dworze sypał śnieg. Jednak chodząc po bibliotece nawet nie zwróciłam uwagi jaką książkę biorę. Jednak oderwanie się od słońca i pięknego maja mogłam ponownie poczuć smak świąt i wrócić wspomnieniami do grudnia każdego minionego roku. 
Wcale nie żałuję, że trafiłam akurat na tę lekturę. 

Akcja książki może wydawać się z pierwszego punktu widzenia zbyt banalna. Jednak jak to w przypadku romansów, wszystko toczy się według utartego schematu, a czytelnik przeważnie jest przygotowany na szczęśliwe zakończenie oraz miłosną treść. Mnie osobiście to nie przeszkadzało, aczkolwiek wiele osób uważa romanse za zbyt przesłodzone. 
W "Niespodziankach" nie było nic wymuszonego, a odruchy bohaterów wypadły naturalnie. W porównaniu do powieści Nory Roberts, Debbie Macomber przelewa w swoje powieści nie tylko banalna miłostkę mającą na celu uszczęśliwienie czytelnika, ale dodatkowo pokazuje jak to uczucie wygląda i w jaki sposób rodzi się pomiędzy bohaterami.

Prosty język książki ułatwia czytanie, a wartka akcja nie pozwala na przerwanie lektury. Nigdy nie przepadałam za romansami, jednak tę powieść po prostu trzeba przeczytać. Jedynym minusem jest nawiązanie do wielu filmów, m.in. komedii romantycznych, które zazwyczaj wzbudzały kontrowersje. 
Gorąco polecam. 

____________________________________________________________________________
Przepraszam za ten chaos w recenzji, ale piszę wszystko na szybko między nauką, a pakowaniem swoich pierdół do pudeł ;) 
Recenzja "Szeptu płomieni" niestety się nie pojawi, gdyż dochodząc do czwartego rozdziału zdałam sobie sprawę, że nie jest to pierwsza część serii, lecz któraś z kolei.